Duża operacja jest dla organizmu znacznym obciążeniem, a u starszego człowieka często nakłada się na już istniejące choroby przewlekłe, ograniczoną sprawność oraz obawy dotyczące utraty samodzielności. Pacjent może martwić się nie tylko samym zabiegiem, lecz także tym, czy po wyjściu ze szpitala będzie chodził tak jak wcześniej, czy będzie potrzebował pomocy bliskich albo czy leczenie pozwoli mu wrócić do dotychczasowego życia. Autorzy nowego badania zwracają uwagę, że objawy depresji przed operacją dotyczą według wcześniejszych danych około 10-33 proc. starszych pacjentów chirurgicznych w USA, a objawy lękowe około 22 proc. W badaniach międzynarodowych zakres wyników jest jeszcze szerszy. Nie każdy niepokój przed operacją oznacza oczywiście zaburzenie psychiczne, jednak znaczne lub utrzymujące się objawy mogą dodatkowo obciążać pacjenta w okresie wymagającym dużej zdolności adaptacji.
Znaczenie kondycji psychicznej nie kończy się w chwili podania znieczulenia. Depresja i lęk u starszych pacjentów są wiązane w badaniach z mniej korzystnym przebiegiem okresu pooperacyjnego, w tym większym ryzykiem części powikłań, problemami z bólem czy trudniejszym powrotem do codziennej aktywności. Możliwych mechanizmów jest wiele. Osoba w depresji może mieć mniej energii potrzebnej do rehabilitacji i trudniej angażować się w ćwiczenia, natomiast silny lęk może zwiększać skupienie na bólu i każdej zmianie stanu zdrowia. Do tego dochodzą sen, apetyt, relacje z rodziną oraz stosowanie leków działających na ośrodkowy układ nerwowy. Dlatego badacze zaczynają traktować okres przed operacją jako okazję do rozpoznania problemów psychicznych, zamiast czekać, aż ujawnią się z pełną siłą podczas rekonwalescencji.
Badanie opublikowane 9 września 2026 roku w „JAMA Network Open” objęło osoby w wieku co najmniej 60 lat przygotowywane do dużych operacji kardiologicznych, onkologicznych lub ortopedycznych. Warunkiem uczestnictwa było występowanie klinicznie istotnych objawów depresji lub lęku. Ostatecznie w analizie znalazło się 306 osób, których średnia wieku wynosiła 68,5 roku. Połowa otrzymała specjalnie przygotowaną interwencję dotyczącą zdrowia psychicznego, a połowa rozszerzoną standardową opiekę, obejmującą między innymi materiały dotyczące uważności, problemów ze snem i sposobów wspierania funkcjonowania mózgu podczas rekonwalescencji. Badacze oceniali pacjentów przed zabiegiem, po miesiącu oraz po trzech miesiącach, wykorzystując skalę mierzącą łącznie nasilenie objawów depresyjnych i lękowych.
Samo wsparcie było znacznie bardziej rozbudowane niż jedna rozmowa uspokajająca przed wejściem na blok operacyjny. Prowadzili je pracownicy socjalni i doradcy z wykształceniem na poziomie magisterskim, określani przez autorów jako „wellness partners”. Program wykorzystywał elementy aktywizacji behawioralnej i wspierającego poradnictwa. Specjaliści rozmawiali z pacjentami o wartościach, celach, obawach związanych z operacją, jakości snu, objawach lęku i depresji oraz trudnościach poznawczych. Następnie wspólnie tworzono indywidualny plan aktywności odpowiadający celom pacjenta. Pomoc kontynuowano po operacji, między innymi wspierając chorego w pokonywaniu barier podczas rekonwalescencji i komunikowaniu się z zespołem medycznym. Była to więc opieka okołooperacyjna, a nie jednorazowa interwencja przed zabiegiem.
Po trzech miesiącach od operacji w grupie objętej specjalnym programem odnotowano większe zmniejszenie łącznego nasilenia objawów depresji i lęku niż w grupie kontrolnej. Średnia różnica między grupami wyniosła 2,20 punktu w wykorzystywanej skali PHQ-ADS i była statystycznie istotna. Autorzy określają ogólny efekt jako niewielki, ale znaczący. Jest to ważne, ponieważ program nie był prowadzony w typowej poradni psychiatrycznej, lecz został włączony w proces opieki chirurgicznej. Pokazuje to, że problemy psychiczne pacjenta można próbować rozpoznawać i leczyć jeszcze podczas przygotowania do zabiegu oraz późniejszej rekonwalescencji. Nie trzeba czekać, aż pacjent sam zgłosi się do oddzielnej placówki z powodu narastających objawów.
Wyniku nie należy jednak interpretować jako dowodu, że każda konsultacja psychologiczna przed operacją automatycznie zapobiegnie depresji po zabiegu. Po pierwsze, uczestnicy już na początku mieli znaczące objawy depresji lub lęku, więc badanie dotyczyło grupy podwyższonego ryzyka. Po drugie, interwencja miała kilka elementów i obejmowała także analizę farmakoterapii. Badacze nie mogą więc jednoznacznie powiedzieć, jaka część poprawy wynikała z rozmów i aktywizacji behawioralnej, a jaka ze zmian w stosowanych lekach. Co więcej, grupa kontrolna nie była pozbawiona jakiegokolwiek wsparcia - otrzymywała materiały dotyczące samodzielnego radzenia sobie z problemami psychicznymi i snem. Wynik pokazuje zatem przewagę kompleksowego programu nad rozszerzoną standardową opieką, a nie prostą różnicę między „psychologiem” a całkowitym brakiem pomocy.
Jednym z najciekawszych wyników była wyraźna różnica pomiędzy rodzajami operacji. Wśród około stu pacjentów onkologicznych program wiązał się po trzech miesiącach z poprawą o prawie pięć punktów większą niż w grupie kontrolnej. Autorzy uznają tę różnicę za potencjalnie istotną klinicznie. W grupie pacjentów kardiologicznych efekt był mniejszy i nie osiągnął istotności statystycznej, natomiast wśród pacjentów ortopedycznych nie wykazano dodatkowej poprawy wynikającej z interwencji. Badanie pokazuje więc, że psychologiczne przygotowanie i wsparcie okołooperacyjne może nie działać jednakowo u wszystkich. Największą korzyść mogą odnosić osoby, u których operacja jest częścią bardziej nieprzewidywalnego, obciążającego emocjonalnie procesu leczenia.
W przypadku choroby nowotworowej operacja często nie oznacza zakończenia problemu. Towarzyszyć jej może niepewność dotycząca wyniku leczenia, oczekiwanie na badanie histopatologiczne, perspektywa kolejnych terapii oraz lęk przed nawrotem choroby. Autorzy wskazują, że właśnie duże i utrzymujące się obciążenie psychiczne pacjentów onkologicznych może częściowo wyjaśniać większą korzyść z programu. Po operacjach ortopedycznych przebieg rekonwalescencji jest często bardziej przewidywalny i oparty na ustrukturyzowanej rehabilitacji, a sam zabieg może usuwać źródło przewlekłego bólu czy ograniczenia ruchowego. W takich sytuacjach objawy lęku i depresji mogą u części pacjentów naturalnie zmniejszać się wraz z poprawą zdrowia, przez co dodatkowy efekt interwencji trudniej zaobserwować. Jest to jednak hipoteza autorów, którą kolejne badania powinny dokładniej sprawdzić.
Aktywizacja behawioralna jest metodą wykorzystywaną między innymi w leczeniu depresji. Jej podstawowym założeniem jest przeciwdziałanie mechanizmowi, w którym pogorszenie nastroju prowadzi do stopniowego ograniczania aktywności, wycofania i rezygnacji z działań ważnych dla człowieka. To z kolei zmniejsza liczbę pozytywnych doświadczeń i może jeszcze bardziej pogłębiać depresję. W kontekście operacji taki mechanizm może być szczególnie istotny. Senior obawiający się zabiegu może przestać spotykać się z bliskimi, przygotowywać do rehabilitacji czy wykonywać możliwe dla niego aktywności, ponieważ cała uwaga koncentruje się na nadchodzącym leczeniu. Po operacji ból, zmęczenie i obawy przed uszkodzeniem operowanego miejsca mogą dodatkowo wzmacniać wycofanie. Program badany przez amerykańskich naukowców próbował przerwać ten proces poprzez tworzenie indywidualnych planów aktywności opartych na wartościach i celach chorego.
Istotne było także to, że pacjent nie zostawał sam z planem przygotowanym przed operacją. Wsparcie kontynuowano podczas rekonwalescencji, kiedy wcześniejsze założenia można było dostosowywać do aktualnej sprawności i pojawiających się problemów. Specjaliści pomagali pacjentom w komunikowaniu się z zespołem medycznym oraz w pokonywaniu przeszkód utrudniających powrót do aktywności. W tym sensie pomoc psychologiczna przed operacją nie polega wyłącznie na zmniejszeniu strachu przed samym zabiegiem. Jej celem może być przygotowanie chorego do całego okresu zdrowienia: realistycznego planowania, zachowania aktywności, korzystania ze wsparcia i zgłaszania problemów. Uczestnicy badania oceniali taki model pozytywnie, a badacze stwierdzili wysokie zaangażowanie między innymi w aktywizację behawioralną i dobre zrozumienie stosowanych leków.
U osób starszych depresja i lęk mogą współistnieć z przyjmowaniem wielu leków, dlatego autorzy nie ograniczyli interwencji do rozmów ze specjalistą. Farmaceuci pracujący pod nadzorem psychiatry geriatrycznego analizowali stosowane preparaty, historię ich wykupywania oraz możliwe problemy z farmakoterapią. Program przewidywał między innymi opracowywanie planów odstawiania potencjalnie niewłaściwych leków działających na ośrodkowy układ nerwowy oraz optymalizowanie zbyt małych dawek leków przeciwdepresyjnych, jeżeli było to uzasadnione. Pacjent otrzymywał również informacje dotyczące farmakoterapii, a zalecenia były koordynowane z lekarzami prowadzącymi. Takie rozwiązanie jest szczególnie istotne w geriatrii, gdzie jednoczesne stosowanie wielu preparatów może zwiększać ryzyko interakcji, sedacji czy innych działań niepożądanych.
To właśnie wieloskładnikowy charakter programu jest jednocześnie jego zaletą i ograniczeniem z punktu widzenia interpretacji badania. W rzeczywistej opiece nad seniorem trudno całkowicie oddzielić zdrowie psychiczne od leków, bólu, snu, rehabilitacji czy chorób przewlekłych. Kompleksowa interwencja może więc lepiej odpowiadać realnym potrzebom pacjenta niż pojedyncza technika psychologiczna. Z drugiej strony nie wiadomo jeszcze, które elementy programu były najważniejsze. Autorzy wprost wskazują, że potrzebne są dalsze badania pozwalające ustalić, którzy pacjenci najbardziej potrzebują takiej opieki i które składniki interwencji odpowiadają za poprawę. Dlatego na obecnym etapie wyników nie można wykorzystywać jako argumentu za rutynową zmianą leków przeciwdepresyjnych przed każdą operacją. Każda decyzja farmakologiczna musi pozostać indywidualna i należeć do zespołu prowadzącego pacjenta.
W badaniu pojawił się interesujący sygnał dotyczący bólu. Po miesiącu od operacji osoby objęte programem rzadziej doświadczały klinicznie istotnego utrzymującego się bólu pooperacyjnego, a także zgłaszały mniejszy ból w spoczynku, podczas ruchu i mniejszy wpływ bólu na codzienne funkcjonowanie. Różnica ta nie utrzymała się jednak po trzech miesiącach, dlatego autorzy traktują wyniki jako eksploracyjne i wymagające potwierdzenia. Zależność pomiędzy psychiką a bólem jest złożona. Lęk może zwiększać koncentrację na nieprzyjemnych sygnałach z ciała, natomiast depresja może utrudniać rehabilitację i zmniejszać aktywność. Z drugiej strony silny i przewlekły ból sam może pogarszać nastrój. Nie oznacza to więc, że ból pooperacyjny jest „w głowie”, lecz że fizyczne i psychiczne elementy rekonwalescencji mogą wzajemnie na siebie oddziaływać.
Nie wszystkie wyniki zdrowotne poprawiły się dzięki interwencji. Badacze nie stwierdzili istotnych korzyści dotyczących między innymi pooperacyjnego majaczenia, ponownych hospitalizacji, upadków czy długości pobytu w szpitalu. Nie wykazano również wyraźnej poprawy ogólnej jakości życia związanej ze zdrowiem. To ważne ograniczenie, ponieważ pokazuje, że wsparcie psychiczne nie jest cudownym sposobem zapobiegania wszystkim powikłaniom chirurgicznym. Najbardziej przekonujące wyniki dotyczą objawów depresji i lęku, zwłaszcza w całej badanej grupie oraz wśród pacjentów onkologicznych. Badanie daje więc argument za traktowaniem psychiki jako kolejnego obszaru wymagającego uwagi podczas przygotowania starszego pacjenta do dużej operacji, ale nie zastępuje standardowej opieki chirurgicznej, anestezjologicznej ani rehabilitacyjnej.