Prawie połowa prawników doświadcza wypalenia. Największe badanie tej grupy pokazuje skalę kryzysu zdrowia psychicznego

image

Zawód prawnika kojarzy się z prestiżem, wysokimi kompetencjami i dużą odpowiedzialnością. Znacznie rzadziej mówi się o psychicznych kosztach pracy prowadzonej pod presją terminów, oczekiwań klientów, konfliktów, rozliczanych godzin i konsekwencji nawet niewielkich błędów. Największe dotychczas badanie zdrowia psychicznego i dobrostanu prawników pokazuje jednak, że problem trudno traktować jako dotyczący jedynie niewielkiej grupy szczególnie przeciążonych osób. W amerykańskim projekcie obejmującym ponad 39 tys. odpowiedzi prawników 47,4 proc. uczestników spełniało kryterium wysokiego lub bardzo wysokiego wypalenia związanego z pracą, a 15,6 proc. znajdowało się w zakresie ciężkiego wypalenia. Około jedna piąta osiągała także poziom umiarkowanych lub poważniejszych objawów depresji, lęku albo stresu. Badanie pokazuje przy tym, że kryzys nie sprowadza się do indywidualnej odporności psychicznej. Duże znaczenie mają liczba przepracowanych godzin, konflikt pomiędzy pracą i życiem prywatnym, charakter wykonywanej praktyki oraz kultura zawodowa.

Jak duży jest problem wypalenia zawodowego wśród prawników?

Badanie „When Demands Equal Distress: An Updated Understanding of Lawyer Mental Health and Well-being” przeprowadzili Patrick Krill i Justin Anker we współpracy z American Bar Association. Do projektu losowo zapraszano praktykujących prawników z 28 jurysdykcji reprezentujących wszystkie regiony Stanów Zjednoczonych. Uzyskano 39 036 odpowiedzi, a do analiz ważonych wykorzystano dane 36 925 kwalifikujących się uczestników. Wyniki następnie dopasowano statystycznie do struktury demograficznej amerykańskiej profesji prawniczej. Według autorów jest to największe badanie zdrowia psychicznego i dobrostanu prawników przeprowadzone do tej pory. Szczególnie ważny jest fakt, że po raz pierwszy na taką skalę zastosowano zwalidowane narzędzie pozwalające oszacować rozpowszechnienie wypalenia zawodowego w tej grupie. Wysoki lub bardzo wysoki poziom wypalenia stwierdzono u 47,4 proc. badanych, natomiast 15,6 proc. znalazło się w zakresie wskazującym na ciężkie wypalenie.

Nie oznacza to, że prawie połowa amerykańskich prawników otrzymała medyczną diagnozę wypalenia. Badanie wykorzystywało Copenhagen Burnout Inventory, czyli naukowo zwalidowany kwestionariusz służący do oceny wyczerpania psychicznego i fizycznego związanego z pracą. Wynik pokazuje więc skalę osób osiągających wysoki poziom objawów, a nie liczbę formalnych diagnoz postawionych przez lekarzy. Mimo tego 47,4 proc. pozostaje niezwykle wysoką wartością. Co więcej, wypalenie nie było odizolowanym problemem. W analizach okazało się jednym z najsilniejszych czynników związanych z depresją, lękiem i stresem. Im większe wyczerpanie zawodowe, tym wyższe było prawdopodobieństwo występowania klinicznie istotnych objawów psychicznych. Autorzy zwracają uwagę, że zależność może działać również w przeciwnym kierunku - depresja i przewlekły stres mogą dodatkowo zwiększać podatność na wypalenie.

Ilu prawników doświadcza depresji, lęku i przewlekłego stresu?

Wyniki dotyczące zdrowia psychicznego pokazują, że problem wykracza poza samo zmęczenie zawodowe. U 21,7 proc. prawników stwierdzono co najmniej umiarkowane nasilenie objawów depresyjnych, 20,4 proc. osiągnęło taki poziom w przypadku lęku, natomiast 18,9 proc. w zakresie stresu. Gdy uwzględniono również łagodniejsze objawy, wartości były jeszcze wyższe. Jakiekolwiek symptomy depresji występowały u 32,7 proc. uczestników, lęku u 26,9 proc., a stresu u 30,2 proc. Badacze zastosowali skalę DASS-21, która była używana także w dużym badaniu prawników opublikowanym dekadę wcześniej. Dzięki temu możliwe było częściowe porównanie obecnych wyników z sytuacją obserwowaną w 2016 roku. We wszystkich trzech obszarach częstość przynajmniej łagodnych symptomów okazała się obecnie większa niż we wcześniejszym projekcie.

Nie należy jednak utożsamiać wyniku kwestionariusza z rozpoznaniem konkretnego zaburzenia psychicznego. DASS-21 jest narzędziem przesiewowym oceniającym nasilenie określonych symptomów, a rozpoznanie depresji czy zaburzenia lękowego wymaga pełniejszej oceny klinicznej. Mimo tego wyniki mają duże znaczenie populacyjne. Jeżeli około jedna piąta ogromnej grupy zawodowej zgłasza objawy o przynajmniej umiarkowanym nasileniu, trudno wyjaśniać problem wyłącznie pojedynczymi przypadkami osób, które „nie radzą sobie ze stresem”. Autorzy badania wskazują przede wszystkim na czynniki związane z organizacją pracy. Wypalenie, długość tygodnia pracy, konflikt między życiem zawodowym i rodzinnym oraz konkretne środowisko praktyki były związane z pogorszeniem wyników psychicznych. Oznacza to, że skuteczna profilaktyka musi obejmować nie tylko indywidualne techniki radzenia sobie, ale również sposób projektowania samej pracy.

Dlaczego bardzo długie godziny pracy tak silnie zwiększają ryzyko wypalenia prawników?

Jednym z najbardziej wyraźnych wyników badania był związek pomiędzy liczbą przepracowanych godzin a zdrowiem psychicznym. Osoby pracujące wyjątkowo długo znajdowały się w zdecydowanie trudniejszej sytuacji niż prawnicy z bardziej standardowym wymiarem czasu pracy. W grupie pracującej co najmniej 71 godzin tygodniowo przewidywane ryzyko wysokiego wypalenia wynosiło aż 67,1 proc. Oznacza to, że w tej grupie około dwóch na trzech prawników osiągało poziom wskazujący na poważne wyczerpanie zawodowe. Jeszcze bardziej wymowna była różnica dotycząca stresu. Przy około 40 godzinach pracy tygodniowo jego skorygowana częstość wynosiła 13,7 proc., natomiast przy co najmniej 71 godzinach wzrastała do 42,7 proc. Ryzyko silnego lęku również ponad dwukrotnie rosło w grupie pracującej najdłużej.

Wyniki te wskazują na coś więcej niż zwykłą zależność „więcej pracy oznacza większe zmęczenie”. Przy ekstremalnym obciążeniu pojawia się problem niedostatecznej regeneracji. Prawnik może kończyć pracę późnym wieczorem, pozostawać dostępny dla klientów, monitorować wiadomości i jednocześnie mieć świadomość następnych terminów czy rozpraw. Nawet czas formalnie wolny przestaje wówczas pełnić funkcję odpoczynku. Autorzy mówią wręcz o potencjalnym „prawie malejących korzyści” - dodatkowe godziny mogą zwiększać ilość wykonanej pracy tylko do pewnego momentu, po którym rosnące zmęczenie, stres i pogorszenie funkcjonowania zaczynają przynosić również koszty organizacyjne. Dla kancelarii może to oznaczać nie tylko gorszy dobrostan pracowników, ale także większe ryzyko błędów, rotacji personelu, absencji i odejścia doświadczonych prawników z zawodu.

Dlaczego konflikt między pracą a życiem prywatnym zwiększa problemy psychiczne prawników?

Sama liczba godzin nie wyjaśnia całego problemu. Badanie wykazało, że aż 35,9 proc. prawników doświadczało wysokiego lub bardzo wysokiego konfliktu pomiędzy obowiązkami zawodowymi a życiem osobistym i rodzinnym. Taki konflikt pojawia się wtedy, gdy wymagania jednej sfery utrudniają prawidłowe funkcjonowanie w drugiej. Może oznaczać odwoływanie rodzinnych planów z powodu nagłej pracy, odpowiadanie na wiadomości podczas czasu z dziećmi, niemożność uczestniczenia w ważnych wydarzeniach czy ciągłe psychiczne pozostawanie w pracy po jej formalnym zakończeniu. Problemem staje się wówczas nie tylko duża liczba obowiązków, ale również brak wyraźnego momentu, w którym człowiek może przestać pełnić rolę zawodową i rozpocząć regenerację.

Najsilniejszy efekt obserwowano u osób już mocno wypalonych. W grupie należącej do 10 proc. prawników z najwyższym poziomem wypalenia wysoki konflikt praca-rodzina zwiększał przewidywane ryzyko stresu o kolejne 15,5 punktu procentowego. Można wyobrazić sobie mechanizm, w którym prawnik wyczerpany pracą wraca do domu, ale zamiast odpoczynku spotyka się z kolejnym źródłem napięcia wynikającym właśnie z konsekwencji wcześniejszego przeciążenia zawodowego. W takim układzie znika środowisko umożliwiające regenerację. Z czasem łatwo powstaje błędne koło: przeciążenie pogarsza relacje i odpoczynek, brak odpoczynku obniża odporność na stres, a coraz mniejsza odporność sprawia, że wymagania zawodowe są przeżywane jeszcze silniej. To jeden z powodów, dla których samo oferowanie pracownikom aplikacji wellness czy jednorazowych warsztatów może nie wystarczyć.

Czy prawnicy procesowi są szczególnie narażeni na wypalenie i depresję?

Badanie wykazało wyraźny efekt związany z prowadzeniem sporów sądowych. Praktyki obejmujące litigation, czyli reprezentowanie klientów w konfliktach i postępowaniach sądowych, wiązały się z większą częstością wysokiego wypalenia oraz umiarkowanych lub poważniejszych objawów depresji, lęku i stresu. Najbardziej narażeni wydawali się prawnicy procesowi, którzy równocześnie pracowali ekstremalnie długo. Wynik nie jest szczególnie zaskakujący, jeśli spojrzeć na charakter takiej pracy. Postępowanie sądowe wiąże się z terminami, konfliktem interesów, presją wyniku, odpowiedzialnością za sytuację klienta oraz koniecznością ciągłego reagowania na ruchy strony przeciwnej. Prawnik często pracuje w środowisku, w którym sukces jednej strony oznacza niepowodzenie drugiej.

Długotrwałe funkcjonowanie w konfrontacyjnym środowisku może powodować coś więcej niż napięcie przed pojedynczą rozprawą. Jeżeli kolejne sprawy nakładają się na siebie, stres staje się stanem niemal ciągłym. Dochodzą do tego oczekiwania klientów, którzy mogą przeżywać własny kryzys i przenosić część emocjonalnego napięcia na pełnomocnika. Jednocześnie od prawnika oczekuje się chłodnej analizy, kontroli emocji i wysokiej precyzji niezależnie od zmęczenia. Nie oznacza to, że prowadzenie sporów musi automatycznie prowadzić do problemów psychicznych. Badanie pokazuje jednak, że jest to środowisko zawodowe wymagające szczególnej uwagi na obciążenie pracą, możliwość regeneracji i dostępność realnego wsparcia. Zwłaszcza połączenie litigation i bardzo długiego czasu pracy może tworzyć warunki wyjątkowo sprzyjające wypaleniu.

Dlaczego tak wielu prawników sięga po alkohol w sposób ryzykowny?

Jednym z najbardziej alarmujących obszarów badania było spożywanie alkoholu. Według standardowego progu kwestionariusza AUDIT-C 41,8 proc. prawników znalazło się w zakresie wskazującym na ryzykowne używanie alkoholu. Przy zastosowaniu wyższego progu, używanego również w badaniu z 2016 roku do identyfikacji grupy podwyższonego ryzyka, odsetek wynosił około 26,3 proc. Co ciekawe, ten drugi wskaźnik był niższy o mniej więcej 10 punktów procentowych niż dekadę wcześniej, co można uznać za pewną poprawę. Nadal jednak skala problemu pozostaje wysoka na tle typowych wyników obserwowanych w ogólnej populacji osób dorosłych i w podstawowej opiece zdrowotnej.

Szczególnie interesująca jest ogromna różnica pomiędzy wynikiem przesiewowym a formalnym rozpoznaniem problemu. Mimo że ponad jedna czwarta uczestników osiągała wyższy próg ryzykownego picia, zaledwie 2,3 proc. deklarowało aktualne rozpoznanie zaburzenia związanego z używaniem alkoholu. Autorzy wskazują kilka możliwych wyjaśnień. W kulturze zawodowej spożywanie alkoholu może być częściowo normalizowane, przez co zachowania będące już źródłem ryzyka nie są postrzegane jako problem. Jednocześnie prawnik może obawiać się, że przyznanie się do trudności z alkoholem wpłynie na jego reputację, karierę albo uprawnienia zawodowe. Alkohol może być również wykorzystywany jako szybki sposób zmniejszania napięcia po intensywnym dniu pracy. Daje krótkotrwałe poczucie odprężenia, ale przy regularnym stosowaniu jako strategii radzenia sobie może prowadzić do kolejnych problemów zdrowotnych i psychicznych.

Dlaczego prawnicy tak często nie szukają pomocy mimo problemów psychicznych?

Najczęściej wskazywaną barierą nie był brak wiedzy o dostępnych formach pomocy. Aż 75,2 proc. uczestników wiedziało o funkcjonowaniu programów pomocowych przeznaczonych dla prawników. Problemem okazały się przede wszystkim obawy związane z konsekwencjami skorzystania ze wsparcia. 53,3 proc. prawników wskazało poufność jako istotną barierę, natomiast 49,2 proc. obawiało się wpływu na reputację lub karierę. Kolejne 34,5 proc. wskazywało po prostu brak czasu. Paradoks jest więc bardzo wyraźny: osoba najbardziej przeciążona i potrzebująca pomocy może uznawać, że właśnie ze względu na ogrom obowiązków nie ma możliwości jej uzyskać.

Znaczenie ma również kultura zawodowa oparta na kompetencji, odporności i odpowiedzialności. Prawnik jest przyzwyczajony do rozwiązywania cudzych problemów, działania w sytuacjach konfliktowych i prezentowania klientowi poczucia kontroli. Przyznanie, że sam nie radzi sobie ze stresem, depresją, lękiem czy alkoholem, może być postrzegane jako sprzeczne z profesjonalnym wizerunkiem. Zjawisko to może utrwalać sytuację, w której pomoc jest formalnie dostępna, ale psychologicznie trudno po nią sięgnąć. Wyniki badania pokazują jednocześnie, że problem jest widoczny dla całego środowiska. 57 proc. prawników przynajmniej okazjonalnie obserwowało u kolegów problemy psychiczne lub związane z substancjami, a 31 proc. w ciągu ostatniego roku spotkało osobę, której stan wzbudził wątpliwości dotyczące zdolności do prawidłowego wykonywania zawodu.

Czy młodzi prawnicy są bardziej narażeni na problemy ze zdrowiem psychicznym?

Autorzy zaobserwowali, podobnie jak we wcześniejszych badaniach, że młodsi prawnicy należą do grup najbardziej narażonych na problemy psychiczne. Może to wydawać się zaskakujące, ponieważ można byłoby oczekiwać, że największe obciążenie dotyczy osób wykonujących zawód od kilkudziesięciu lat. Początki kariery prawniczej wiążą się jednak z bardzo specyficznym zestawem czynników ryzyka. Młoda osoba ma zazwyczaj mniejszą kontrolę nad swoim grafikiem, silniej zależy od oceny przełożonych, buduje dopiero reputację i może odczuwać dużą presję na wykazywanie zaangażowania poprzez dostępność oraz liczbę przepracowanych godzin. Często właśnie na tym etapie pojawiają się również zobowiązania finansowe, rozwój życia rodzinnego i presja związana z dalszą ścieżką kariery.

Badanie ujawniło również pewne różnice pomiędzy płciami. Mężczyźni mieli większe prawdopodobieństwo objawów depresyjnych, natomiast kobiety częściej doświadczały lęku i stresu. Osoby wskazujące inną płeć lub niechcące jej określić charakteryzowały się szczególnie wysokim ryzykiem we wszystkich trzech obszarach. Nie oznacza to oczywiście, że sam wiek czy płeć determinują rozwój problemu. Pokazuje raczej, że obciążenie zawodowe nakłada się na inne elementy funkcjonowania i może inaczej oddziaływać na poszczególne grupy. W praktyce programy profilaktyczne kierowane do prawników powinny więc uwzględniać etap kariery i rzeczywiste warunki pracy, zamiast ograniczać się do jednego uniwersalnego programu przeznaczonego dla całego środowiska.

Czy wypalenie prawników jest problemem pracownika czy sposobu organizacji pracy?

Wyniki dużego badania zdecydowanie utrudniają sprowadzenie wypalenia do braku odporności konkretnego człowieka. Gdy niemal połowa badanej populacji osiąga wysoki poziom wyczerpania zawodowego, bardziej zasadne staje się pytanie o środowisko, w którym funkcjonuje grupa. Autorzy wskazują na bardzo długie godziny, konflikt praca-rodzina, rodzaj praktyki i charakter miejsca zatrudnienia. Wyższe przewidywane ryzyko problemów obserwowano w indywidualnych praktykach i prywatnych kancelariach, natomiast niższe w pracy in-house oraz w środowisku sędziowskim i akademickim. Nie oznacza to, że każda prywatna kancelaria jest miejscem szkodliwym ani że zatrudnienie jako prawnik wewnętrzny chroni przed wypaleniem. Pokazuje jednak, że struktura pracy realnie wiąże się ze zdrowiem psychicznym.

Dlatego rozwiązaniem nie mogą być wyłącznie zalecenia kierowane do jednostki: śpij więcej, ćwicz, medytuj i lepiej organizuj czas. Takie działania mogą pomagać, ale człowiek nie jest w stanie indywidualną techniką relaksacyjną zneutralizować permanentnego przeciążenia albo 70-godzinnego tygodnia pracy. Organizacje mogą przyglądać się rozkładowi obowiązków, dostępności po godzinach, kulturze odpowiadania na wiadomości, sposobowi wynagradzania, wymaganiom dotyczącym liczby rozliczanych godzin oraz realnej możliwości korzystania z urlopu i pomocy psychologicznej. Warto też zauważyć, że tylko 39,1 proc. uczestników uważało, że ich pracodawca robi wystarczająco dużo dla dobrostanu psychicznego prawników, a zaledwie 25,3 proc. podobnie oceniało działania całej profesji.

Czy kryzys zdrowia psychicznego może powodować odchodzenie prawników z zawodu?

Dla części uczestników odpowiedź była już bardzo konkretna. Aż 27 proc. przyznało, że rozważało odejście z zawodu z powodu zdrowia psychicznego, wypalenia lub stresu. Jeszcze większa grupa - 41,1 proc. - uważała, że czas spędzony w profesji prawniczej miał negatywny wpływ na jej zdrowie psychiczne. Co piąty badany, dokładnie 20,5 proc., deklarował także zwiększenie używania alkoholu lub innych substancji w związku ze stresem wynikającym z wykonywania zawodu. Dane te pokazują, że konsekwencje problemu nie kończą się na gorszym samopoczuciu konkretnego pracownika. Wypalenie może przekładać się na rotację, utratę doświadczenia przez kancelarie i instytucje, absencję oraz ograniczenie zdolności do wykonywania pracy wymagającej wyjątkowej dokładności i odpowiedzialności.

Warto jednak unikać wniosku, że zawód prawnika sam w sobie musi prowadzić do kryzysu psychicznego. Badanie pokazuje ogromną grupę zawodową i zależności statystyczne, ale poszczególni prawnicy pracują w bardzo różnych warunkach. Znaczenie mają między innymi kontrola nad własną pracą, wymiar godzin, rodzaj praktyki, środowisko organizacyjne oraz możliwość pogodzenia obowiązków zawodowych z życiem prywatnym. Najważniejszy wniosek z badania może więc dotyczyć nie tego, czy prawnik jest wystarczająco „odporny”, ale czy system pracy pozwala mu tę odporność zachować. Aż 81 proc. uczestników uważało, że zwiększenie działań ograniczających problemy psychiczne i związane z substancjami w środowisku prawniczym jest ważne lub bardzo ważne. Przy skali ujawnionej w największym dotąd badaniu trudno już traktować zdrowie psychiczne prawników jako temat poboczny. Jest to problem wpływający jednocześnie na ludzi, kancelarie, klientów i jakość funkcjonowania całego systemu prawnego.