Nie każdy „czas przed ekranem” jest taki sam. Smartfon potrafi ujawnić cztery różne wzorce korzystania z social mediów

image

Dwie osoby mogą spędzać na Instagramie, TikToku czy Snapchacie dokładnie tyle samo czasu, a mimo to ich sposób korzystania z mediów społecznościowych może mieć zupełnie inne znaczenie. Jedna zagląda do aplikacji głównie w wolnej chwili, normalnie śpi, jest aktywna i utrzymuje relacje poza internetem. Druga sięga po telefon niemal automatycznie, otrzymuje setki powiadomień, korzysta z social mediów kosztem snu i robi to przede wszystkim wtedy, gdy czuje się samotna, zestresowana albo ma gorszy nastrój. Nowe badanie 373 młodych dorosłych w wieku od 18 do 24 lat pokazuje, że sprowadzanie obu sytuacji do jednej liczby określającej „czas przed ekranem” może pomijać najważniejszą część problemu. Dane pochodzące ze smartfonów pozwoliły naukowcom wyodrębnić cztery różne profile korzystania z mediów społecznościowych, uwzględniające nie tylko czas używania aplikacji, lecz także powiadomienia, sen, mobilność, nastrój, lęk i codzienne funkcjonowanie. Wyniki sugerują, że przyszłość badań nad social mediami może polegać nie na pytaniu „ile godzin?”, lecz „w jaki sposób, w jakim stanie i kosztem czego korzystasz z telefonu?”.

Dlaczego sam czas przed ekranem nie wystarcza do oceny wpływu social mediów na psychikę?

Przez wiele lat jednym z podstawowych narzędzi badania korzystania z internetu było pytanie o liczbę godzin spędzanych przed ekranem. Takie rozwiązanie jest proste i pozwala łatwo porównywać tysiące osób, ale ma poważne ograniczenie: traktuje każdą minutę używania telefonu tak samo. Tymczasem pół godziny rozmowy z bliską osobą, godzina oglądania krótkich filmów przed snem oraz kompulsywne sprawdzanie powiadomień podczas nauki są zupełnie innymi zachowaniami. Nawet dwie godziny spędzone w tej samej aplikacji mogą pełnić odmienne funkcje - podtrzymywać relacje społeczne, dostarczać informacji, służyć rozrywce albo być sposobem uciekania przed napięciem. Dlatego wcześniejsze badania często znajdowały jedynie małe, niespójne lub wręcz nieistotne statystycznie związki między całkowitym czasem ekranowym a zdrowiem psychicznym. Jedna liczba może po prostu łączyć ze sobą zachowania o przeciwstawnym znaczeniu.

Autorzy najnowszego badania proponują spojrzenie na social media jako na element większego systemu codziennych zachowań. Znaczenie może mieć nie tylko liczba minut, ale także pora korzystania, częstotliwość sprawdzania telefonu, liczba powiadomień, jakość snu, aktywność poza domem oraz emocje towarzyszące korzystaniu z aplikacji. Jeżeli intensywne używanie social mediów współwystępuje z prawidłowym snem, aktywnością i dobrym nastrojem, jego znaczenie może być inne niż wtedy, gdy pojawia się razem z bezsennością, samotnością, podwyższonym lękiem i trudnościami w codziennym funkcjonowaniu. Takie podejście nie zakłada więc automatycznie, że duża liczba godzin jest szkodliwa, a mała zawsze korzystna. Próbuje ustalić, co naprawdę dzieje się wokół korzystania z telefonu i jak cyfrowe zachowania wpisują się w cały rytm życia użytkownika.

Jak smartfon może rozpoznać różne wzorce korzystania z mediów społecznościowych?

Badanie wykorzystało podejście określane jako digital phenotyping, czyli cyfrowe fenotypowanie. Polega ono na zbieraniu informacji o codziennym funkcjonowaniu za pomocą urządzeń, które człowiek już przy sobie nosi. Uczestnicy korzystali ze specjalnej aplikacji umożliwiającej pasywne gromadzenie danych ze smartfona. Analizowano między innymi całkowity czas używania ekranu, czas spędzany w aplikacjach społecznościowych, liczbę powiadomień, wzorce przemieszczania się i czas pozostawania w domu. Szacowano również długość snu. Dane te były uzupełniane krótkimi ankietami wykonywanymi w rzeczywistych warunkach życia, w których uczestnicy oceniali aktualny nastrój, lęk oraz trudność wykonywania codziennych zadań. Dzięki temu badacze nie musieli opierać się wyłącznie na pamięci użytkownika i jego ogólnej odpowiedzi typu „korzystam z telefonu około trzech godzin dziennie”.

Następnie wykorzystano metody analizy danych pozwalające znaleźć grupy osób o podobnych konfiguracjach zachowań. Algorytmy nie zostały poinstruowane, że mają szukać na przykład „uzależnionych” i „zdrowych” użytkowników. Zamiast tego analizowały równocześnie wiele cech i grupowały osoby o podobnym układzie czasu ekranowego, powiadomień, snu, mobilności oraz samopoczucia. W ten sposób pojawiły się cztery odrębne fenotypy korzystania z social mediów. To ważna różnica względem prostego podziału na użytkowników spędzających w aplikacjach mało, średnio lub dużo czasu. Profile reprezentowały całe konfiguracje codziennego funkcjonowania. Innymi słowy, smartfon może pokazać nie tylko, ile czasu człowiek poświęca mediom społecznościowym, ale także w jakim kontekście psychicznym i behawioralnym dzieje się to używanie.

Jakie cztery wzorce korzystania z social mediów znaleźli naukowcy?

Analiza wyodrębniła cztery grupy różniące się kombinacją zaangażowania w social media, ogólnego korzystania ze smartfona, liczby powiadomień, snu, mobilności, nastroju, lęku i trudności w funkcjonowaniu. Badacze nie sprowadzili ich do prostego schematu „dobry użytkownik - zły użytkownik”. Szczególnie wyraźnie widoczny był profil osób o największym zaangażowaniu w media społecznościowe, ale pozostałe grupy również różniły się między sobą całym zestawem zachowań i stanów emocjonalnych. Dwie osoby znajdujące się na podobnym poziomie czasu ekranowego mogły należeć do innych profili, jeżeli jedna spała dłużej, więcej się przemieszczała i zgłaszała lepszy nastrój, a druga doświadczała większego lęku czy trudności w codziennym funkcjonowaniu. To właśnie ta wielowymiarowość jest najważniejszym wynikiem pracy.

Oznacza to również, że określenie „cztery wzorce” nie powinno być rozumiane jako stworzenie czterech nowych diagnoz. Fenotypy są grupami statystycznymi pojawiającymi się w konkretnym zestawie danych i nie można jeszcze na ich podstawie przypisać każdemu użytkownikowi trwałego „typu korzystania z social mediów”. Zachowania cyfrowe mogą przecież zmieniać się wraz ze studiami, pracą, relacjami, snem czy aktualnym stanem psychicznym. Wyniki pokazują jednak, że użytkownicy nie tworzą jednorodnej populacji. To może tłumaczyć, dlaczego wcześniejsze badania, w których wszystkich wrzucano do jednej kategorii i porównywano jedynie liczbę minut, przynosiły tak sprzeczne rezultaty. Pytanie o konkretny wzorzec funkcjonowania może dostarczać informacji, których nie widać w standardowym raporcie „czas przed ekranem”.

Czy więcej czasu w social mediach zawsze oznacza większe ryzyko depresji i lęku?

Najważniejszy wniosek brzmi: sama liczba minut nie była najlepszym sposobem wyjaśniania zdrowia psychicznego. Cztery wyodrębnione profile różniły się wynikami w skalach problematycznego korzystania z mediów społecznościowych oraz objawów depresyjnych i lękowych, ale szczególne znaczenie miały czynniki psychologiczne towarzyszące temu używaniu. Analizy wskazały przede wszystkim na samoocenę i samotność, a także na bezsenność. To właśnie te cechy częściowo wyjaśniały związek pomiędzy problematycznym korzystaniem z social mediów a objawami internalizacyjnymi, takimi jak depresja i lęk. Dane zbierane pasywnie - na przykład mobilność - miały w tych analizach znacznie mniejszą rolę wyjaśniającą.

To bardzo ważna informacja, ponieważ zmienia sposób interpretowania intensywnego używania telefonu. Długi czas ekranowy może być przyczyną części problemów, ale równie dobrze może być ich konsekwencją lub wskaźnikiem czegoś, co dzieje się w życiu człowieka. Osoba samotna może częściej szukać kontaktu online. Ktoś cierpiący na bezsenność może spędzać więcej czasu w aplikacjach właśnie dlatego, że nie śpi. Osoba z nasilonym lękiem może kompulsywnie sprawdzać wiadomości, ponieważ krótkotrwale daje jej to poczucie kontroli. Powstaje wtedy zależność dwukierunkowa, której nie sposób wyjaśnić samą liczbą godzin. Dlatego bardziej użyteczne może być pytanie, czy korzystanie z social mediów przeszkadza w funkcjonowaniu, wypiera sen, zwiększa poczucie przymusu albo jest ściśle związane z pogorszeniem nastroju.

Dlaczego samotność i samoocena mogą być ważniejsze niż sama liczba godzin na telefonie?

Media społecznościowe funkcjonują w obszarze, który ma dla człowieka ogromne znaczenie - relacji z innymi, statusu społecznego i sposobu postrzegania samego siebie. Użytkownik nie tylko ogląda treści. Otrzymuje reakcje, porównuje się z innymi, widzi liczbę polubień, obserwuje sukcesy znajomych i może na bieżąco sprawdzać, czy ktoś odpowiedział na jego wiadomość. Dlatego ta sama aplikacja może jednego dnia wspierać poczucie kontaktu, a innego zwiększać poczucie izolacji. W badaniu samoocena i samotność należały do najsilniejszych czynników częściowo pośredniczących między problematycznym korzystaniem z social mediów a objawami psychicznymi. Nie oznacza to, że Instagram czy TikTok automatycznie obniżają samoocenę. Wskazuje raczej, że stan psychiczny użytkownika i sposób przeżywania relacji online mogą być ważniejszym elementem całej układanki niż liczba minut.

Możliwych mechanizmów jest wiele. Osoba o niskiej samoocenie może częściej dokonywać niekorzystnych porównań społecznych, szukać potwierdzenia swojej wartości poprzez reakcje innych albo silniej przeżywać brak odpowiedzi. Samotny użytkownik może z kolei korzystać z aplikacji częściej, próbując zaspokoić potrzebę kontaktu, ale jednocześnie pozostawać bez satysfakcjonujących relacji poza internetem. W takiej sytuacji ograniczenie social mediów bez rozwiązania problemu samotności może nie wystarczyć. Badanie sugeruje zatem, że interwencje dotyczące zdrowia cyfrowego mogą w przyszłości koncentrować się nie tylko na ustawianiu limitów czasowych, ale również na pytaniu, dlaczego dana osoba tak często sięga po aplikację i jakie potrzeby psychologiczne próbuje w ten sposób regulować.

Czy tygodniowe ograniczenie social mediów pomaga każdemu użytkownikowi tak samo?

Dane wykorzystane do stworzenia czterech profili pochodziły z wcześniejszego badania obejmującego dwutygodniową obserwację oraz dobrowolny tygodniowy okres ograniczenia mediów społecznościowych. Spośród 373 uczestników 295 zdecydowało się na „detoks”. Średni dzienny czas korzystania z pięciu analizowanych platform - Facebooka, Instagrama, Snapchata, TikToka i X - zmniejszył się z około 1,9 godziny do 0,5 godziny. Po tygodniu uczestnicy zgłaszali średnio o 24,8 proc. mniej objawów depresyjnych, o 16,1 proc. mniej objawów lękowych oraz o 14,5 proc. mniej objawów bezsenności. Nie stwierdzono natomiast istotnej poprawy samotności. Badanie nie było jednak randomizowaną próbą - uczestnicy sami decydowali, czy chcą ograniczyć social media - dlatego nie można uznać tych wartości za dowód, że tygodniowa przerwa wywoła dokładnie taki efekt u każdego.

Nowsza analiza pokazała coś jeszcze ciekawszego: cztery profile nie reagowały na ograniczenie social mediów jednakowo. Największą poprawę objawów obserwowano u osób należących do fenotypu o najwyższym zaangażowaniu w media społecznościowe. Sugeruje to, że ogólna porada „wszyscy powinni ograniczyć telefon o godzinę” może być zbyt prosta. Dla kogoś, kto korzysta z social mediów intensywnie i problematycznie, ograniczenie może przynieść zauważalną zmianę. Dla osoby korzystającej długo, ale bez większych problemów ze snem czy funkcjonowaniem, efekt może być inny. Jeszcze innej osobie bardziej może pomóc poprawa snu, ograniczenie powiadomień albo praca nad samotnością. Właśnie dlatego autorzy widzą w cyfrowych fenotypach potencjalny sposób tworzenia bardziej indywidualnych zaleceń dotyczących korzystania z technologii.

Czy telefon może w przyszłości ostrzegać, że korzystanie z social mediów staje się problematyczne?

Teoretycznie technologia cyfrowego fenotypowania otwiera taką możliwość. Smartfon potrafi automatycznie rejestrować wiele zachowań, których człowiek sam nie zauważa. Możliwe jest wykrycie nagłego zwiększenia czasu ekranowego, przesunięcia korzystania na późne godziny nocne, zmniejszenia mobilności czy dużej liczby powiadomień. Jeśli informacje te zostałyby połączone z dobrowolnie przekazywanymi ocenami nastroju i funkcjonowania, system mógłby potencjalnie zauważyć, że dotychczasowy wzorzec użytkownika się zmienia. Z punktu widzenia zdrowia psychicznego ciekawsze byłoby więc nie porównywanie człowieka z arbitralną normą „dwie godziny dziennie”, ale porównywanie go z jego własnym wcześniejszym funkcjonowaniem. Nagła zmiana może być bardziej informacyjna niż sama wartość bezwzględna.

Taki kierunek rodzi jednak bardzo poważne pytania dotyczące prywatności i interpretacji danych. Informacje o lokalizacji, śnie, korzystaniu z aplikacji i stanie psychicznym należą do wyjątkowo wrażliwych danych. Nie powinny służyć do automatycznego diagnozowania użytkownika ani być zbierane bez świadomej zgody. Sam wzrost aktywności na TikToku nie oznacza depresji, podobnie jak pozostawanie dłużej w domu może wynikać z nauki, choroby, pogody lub pracy zdalnej. Cyfrowy fenotyp może być pomocniczą informacją, ale nie zastępuje rozmowy ani diagnostyki. Autorzy najnowszego badania również podkreślają potrzebę powtórzenia wyników w większych i bardziej zróżnicowanych populacjach przed zastosowaniem takich profili w praktyce klinicznej.

Co rodzic lub użytkownik powinien obserwować zamiast samego „czasu przed ekranem”?

Znacznie bardziej użyteczne niż pilnowanie jednej liczby może być obserwowanie tego, co korzystanie z telefonu robi z resztą życia. Warto zwrócić uwagę, czy social media regularnie przesuwają godzinę snu, przerywają naukę lub pracę, wypierają aktywność fizyczną, uniemożliwiają skupienie się na rozmowie albo powodują silny niepokój, gdy telefon znajduje się poza zasięgiem. Istotne może być również to, czy aplikacja jest otwierana świadomie w konkretnym celu, czy automatycznie kilkadziesiąt razy dziennie. Sama liczba trzech godzin niewiele mówi, jeśli nie wiadomo, czy są to trzy godziny świadomego kontaktu z innymi, czy setki krótkich wejść uruchamianych każdym powiadomieniem.

W przypadku młodych ludzi szczególnie ostrożnie należy podchodzić do sztywnych limitów opartych wyłącznie na czasie. Najnowsze badanie dotyczyło osób od 18 do 24 lat, dlatego wyników nie można automatycznie przenosić na dzieci. Pokazuje jednak ważną zasadę: zachowania cyfrowe powinny być oceniane w kontekście snu, relacji, samopoczucia, obowiązków oraz poczucia kontroli nad korzystaniem z aplikacji. Jeżeli człowiek potrafi odłożyć telefon, śpi wystarczająco długo, utrzymuje relacje poza internetem i nie doświadcza wyraźnego przymusu korzystania, sama wysoka liczba minut nie mówi jeszcze wszystkiego. Jeżeli natomiast social media zaczynają organizować rytm dnia, pogarszać sen i nastrój albo zastępować inne obszary życia, warto przyjrzeć się problemowi nawet wtedy, gdy oficjalny „czas przed ekranem” nie wydaje się szczególnie wysoki.